Seksistowskie Smerfy

Po wczorajszym ponownym odkryciu smerfów w Muzeum Komisku w Brukseli (nie wiedziałam nawet, że to był komiks, a już na pewno nie, że belgjski) postanowiłam odświerzyć swoją faksynację z dzieciństwa (w moim najwcześniejszym wspomnieniu siedzę na kanapie przed telewizorem i ogładam dobranowkę – Smerfy). Ku mojemu zdruzgotaniu w pierwszym odcinku zatytułowanym „Smerfetka” (link to the episode) Gargamel postanawia zniszczyć smerfy uderzając w ich najsłabszy punkt – dobre serce – i zgodnie z ludowym powiedzeniam „gdzie diabeł sam nie może, tam babę pośle” na zgubę smerfom posyła Smerfetkę. Akt stworzenia „pierwszej na świecie dziewuszki” odbywa się poprzez czary. W skład przepisu na Smerfetkę, wchodzą krokodyle łzy, pół tuzina kłamstw, wrzask sroki i najtwardszy kamień zamiast serca. Ma być piekna, ale zła. Gargamelowska Smerfetka oczekuje specjalnego traktowania, prezentów, jest podstępna w dążeniu do swoich celów. Odrywa smerfy od pracy i codziennych obowiązków, a one tracą dla niej głowę.

Niezbyt urodziwa brunetka knuje plan jak wpędzić smerfy w sidła Gargamela, ale urzeczona ich dobrym sercem, ostatecznie wyjawia im kim jest i oddaje się smerfowemu wymiarowi sprawiedliwości. Dobroduszny Papasmerf nie chcąć oddać jej w ręce Gargamela postanawia czarami uczynić z niej prawdziwego, dobrego smerfa. Odczarowana Smerfetka ukazuje się smerfom jako długowłosa blondynka na obcasach, w sukience z falbankami i z nienaturalnie długimi rzęsami. Smerfy szaleją. (Nie sposób nie dostrzec podtekstu seksualnego.) Smerfetka jest bezkonkurencyjna, nie tylko z uwagi na fakt, że jest jedyną smerfetką wśród smerfów. Nowa Smerfetka nie jest już skażona złem i nie knuje planu, jak zniszczyć smerfy, ale chyba dlatego, że nie byłaby w stanie. W dalszej części historii choć jest już piękna i dobra, to ukazuje się widzowi jako głupia i łatwowierna. Skoncentrowana jedynie na własnym wyglądzie, przebiera w szafie wśród sukienek, a przegładając się w lusterku, daje się zwieść Gargamelowi. Najwyraźniej obok szczypty Wenus i księżycowego blasku na urodę, Papasmerf zapomniał w przepisie dołożyć czegoś na inteligencję. (Warto przy tym wspomnieć, że lusterko jest jednocześnie dla obu Smerfetek sposobem komunikacji z Gargamelem, a zatem źródłem zła.)

Smerfy jednak cierpliwie akceptują i wybaczają Smerfetce głupotę w myśl zasady – miłość zawsze wybacza – jak widać również głupotę i nawet wtedy, kiedy doprowadza ich prawie do zguby.

W odwecie Papasmerf wyczarowuje Gargamelowi kobietę przed, którą ten ucieka gdzie pieprz rośnie. Jak widać nawet zły czarnoksięznzik wie, że nie ma nic bardziej zgubnego niż kobieta. Bardzo polecam spojrzeć ponownie!